Wszystko wokół zielone, a Ty taka.....

W autobusie linii 130,  opowiada  jak to było.
O pogmatwanym życiu, to każda mogłaby opowiadać i opowiadać. Nie wiadomo dokładnie dlaczego tak się dzieje,  że kiedy biadolimy nad sobą, albo puszczamy wodze fantazji jakby to mogło być fajnie,  gdybyśmy to i tamto, lżej robi się na duszy. Jakby jakiś  ciężar, taki na przykład plecak wypełniony po brzegi łzami i troskami na chwilę odłożyć za siebie.  Koleżanka wzdycha i nachyla się bliżej.
Oczywiście bywają  historie niewypowiedziane wcale, niewykrzyczane ani niewyszeptane. Tak bywa,  gdy suma błędów i zbiegów okoliczności ułoży się  w tak czarny scenariusz, czy autoscenariusz raczej, że już  nic tylko siąść i płakać. Bo na gadanie sił nawet nie ma.
Z Beatą  tak było przez parę lat.  Ale nie uniosła swego worka boleści w pojedynkę. Pękł, rozsypał się i teraz wszystkim   Beata chciałaby  ciągle powtarzać jak bardzo  się pomyliła. Że to wcale nie tak miało być. Gdy pozwoliła, aby On odszedł. Chciała nim tylko potrząsnąć. Przywołać do porządku. Chciała tylko, żeby lepiej się im żyło. Niż ich rodzicom. Czego tu nie rozumieć?
Niech sobie idzie, przemyśli i wtedy może  zrozumie, że cały jej opór przed zajściem w ciążę to nie egoizm.  Po prostu tak myślała. Niektórzy ludzie tak myślą. Najpierw dojdźmy do czegoś, potem planujmy dzieci. To nic złego. Wymodelować życie, przygotować  wszystko na miarę, zmierzyć i oszacować możliwości. To zapewne bardziej odpowiedzialna postawa niż wielu innych,  biedujących rodzin.
On znowu tłumaczył.  Płakał. Potem  odszedł.
Czekała jeszcze, że się namyśli. Wróci.  Nie odebrała jednak pierwszego ani drugiego telefonu.  Po prostu rozpalała jego tęsknotę i żal  za opuszczonym życiem. Pełnym perspektyw, uporządkowanych planów i skorygowanych uniesień. Tak myślała.  Potem wpłynął pozew. Potem Beata przeżyła szok. Długo o niego walczyła. Nawet myślała żeby go zabić. Potem szukała kontaktu, przychodziła ubrana jak z żurnala pod jego pracę. Obiecywała, że zrobi wszystko i zrobiłaby, ale tamtego popołudnia zobaczyła ich razem. Wpadła w rozpacz. Długo leżała w szpitalu. Lekarz powiedział, że żal i tęsknota uszkodziły jej serce.
Po co mi to opowiadasz? I który raz w ogóle  z kolei?
Zobacz, wszystko wkoło jest zielone. Tylko Ty taka szara.  A tamto było tak dawno!
Co z tego, że  dzisiaj rocznica rozstania? Że już nie odkręcisz, a jego dzieci są dorosłe?
Już nie mogę tego słuchać. Do tego w jakimś zakurzonym autobusie linii 130…

 

Komentarze

no, jak ja lubię, jak Ty piszesz. no, bardzo po prostu.
blogerzy blogosfera blogowanie blog w gazecie Boniecki Bóg cesarka na życzenie chleb choinka chłopak Ciocia Conchita Córka debata Depresja dieta Dla obcych dla siebie Dominika Wielowiejska Donald Dziecko dziennikarz dziewczyny gej Grodzka gwałt gwiazdka góry Imieniny ja kabaret Kamiński kandydat kocha lubi szanuje lekarze lewica ludzie macierzyństwo Mamusia Matka Polka matura media minister Misiu miłość Młoda mama Ona Orkiestra orzesz Ty ka mać pacjent państwo PiS piwo PO podróż podsumowanie Polityka Polska Lwów Prasa premier premiera prezes prezydent przychodnia przyrzeczenie Przystojny psychiatra Radio Radio prezes skarbówka Referendum reportaż Rosja sarna sejm seniorka seniorka kocham wnuk staroświecka sylwester syn słoneczni chłopcy słońce teatr Telewizja terapia tomograf trzep sobie TVP uczuleni Wałęsa wino więzienie wojewoda W sieci wybory wypadek zabawa zarobki zdrowie śmierć światełka święta

Ostatnie komentarze