Trzep sobie Kochana, trzep.

Bach, Bach. Kurz drga w powietrzu, zaśmieca oczy, utwierdza w przekonaniu, że te chodniczki, narzutki, dywaniki to zbędne siedliska wszystkiego na co ludzie teraz tak bardzo są uczuleni.
Bach, pach, pum
Za mną głos:
-Trzepiesz?
-Tak
-Dywaniki trzepiesz?
-No dywaniki też
-Przyjechałaś i tak trzepiesz?
-No przyjechałam i trzepię
-Też trzepałam Kochana. Przed świętami. Bo ten mój to nie trzepie. Zresztą może by i trzepał, ale kurwa, w życiu by nie trzepał. Na warunkowym jest. Znowu go musiałam zgłosić. Który ja już raz go zgłosiłam? Jak mi ubliża, ty taka owaka ty, to nic. Kurdupel przykurczony, ale silny jest, jak bije to tak, żeby człowiek poczuł. Na sposób się wzięłam i zgłaszam. Ale myślę sobie Kochana, czekaj skurwysynu, ja przepraszam, że Ci tak mówię jak jest, ale tak jest Kochana, że tak myślę: czekaj ty, mamusia umrze i już nie da ci pieniędzy na wódę, nie będziesz taki hardy. Bo nie pracuje i za co by pił, gdyby nie mamusia? Mamusia też dobra, we wszystko mu wierzy, ale nie będę mówić, dopiero co u spowiedzi byłam. Choć w końcu, szkoda mi Kochana. Przepraszam, że tak mówię, ale mówię jak jest. Ślubny on, lepiej żeby było inaczej. A nie tak ciągle: gruba jesteś, brzydka, do niczego, kurwa jesteś. Naubliża Kochana, zabiera dupę w troki i tyle go widzieli. Jak jest robota. Jak nie, to leży i tylko pilot trzaska.
Trzep sobie. Nie chcę przeszkadzać. A Twój dobry jest, Kochana? Nie pije? No jak nie pije, to znaczy dobry jest.
Bach, bach, pum
Trzepiesz sobie? Śpieszy Ci się? Dopiero były święta, to po co tak trzepiesz, jeszcze pod wiatr? A co takie białe kłaczki na tym chodniczku, bo ja mam psa i takie kłaczki też mam, trudno wytrzepać, no ale lenią się psy to trudno. Jak wytrzepiesz będzie bardzo ładny, jak nowy, zobaczymy, zresztą idę już, bo do roboty się spóźnię Kochana jak nic.
Bach, bach, pum.
  A grzybków nie potrzebujesz, bo ten mój mówił kiedyś, że Cię widział i że potrzebujesz. Suszone mam i w słoiku z marynatą. Nie z byle jakąś rozgotowaną cebulką, ale piękne, jędrne, jak ze sklepu. Nie potrzebujesz. No tak, wóda mu w głowie kiełbie zrobiła, omamy ma, zwidy, to i to mogło mu się przywidzieć Kochana. A palisz, bo zapaliłabym? Sąsiadka powiedziała, że może go kto urzekł z tym chlaniem, bo dwóch braci jest, a tylko mój taki diabeł. Nie śmiej się, widziałam urzekniętych, to się nie śmiej.
Zgrzeszyłabym Kochana jakbym powiedziała, że jest ze wszystkim źle. Robotę mam i dzieci mam dobre. Czwórkę wychowałam. Chodź do nas mamo mówią, po co tu z nim jesteś, mówią, ale wiesz Kochana, ślubny to ślubny. W Bogu nadzieja, że jeszcze się zmieni.
No to idę. Do roboty idę. Trzep sobie kochana, trzep.

 

Komentarze

Życiowy dialog ;)

Przeczytałam na początku tylko wstęp i myślałam, że to taki krótki wpis. Dopiero potem zajarzyłam, ze jest ciąg dalszy. Jest to dalej powszechny problem, na który jestem bardzo wyczulona :(
blogerzy blogosfera blogowanie blog w gazecie Boniecki Bóg cesarka na życzenie chleb choinka chłopak Ciocia Conchita Córka debata Depresja dieta Dla obcych dla siebie Dominika Wielowiejska Donald Dziecko dziennikarz dziewczyny gej Grodzka gwałt gwiazdka góry Imieniny ja kabaret Kamiński kandydat kocha lubi szanuje lekarze lewica ludzie macierzyństwo Mamusia Matka Polka matura media minister Misiu miłość Młoda mama Ona Orkiestra orzesz Ty ka mać pacjent państwo PiS piwo PO podróż podsumowanie Polityka Polska Lwów Prasa premier premiera prezes prezydent przychodnia przyrzeczenie Przystojny psychiatra Radio Radio prezes skarbówka Referendum reportaż Rosja sarna sejm seniorka seniorka kocham wnuk staroświecka sylwester syn słoneczni chłopcy słońce teatr Telewizja terapia tomograf trzep sobie TVP uczuleni Wałęsa wino więzienie wojewoda W sieci wybory wypadek zabawa zarobki zdrowie śmierć światełka święta

Ostatnie komentarze