Pan Bóg się pomylił

Moja ulubiona Janka czyli guru polskiego reportażu radiowego, red. Janina Jankowska oburzyła się na okładkę tygodnika „W sieci” na której Anna Grodzka goli sobie twarz i na artykuł, który znalazła w środku.

Otóż gazeta dowodzi, że posłanka Grodzka zamieniła się w kobietę tylko na niby, aby w ten niecodzienny sposób wejść w politykę. Po południu, w domu zakłada spodnie i żyje ze swoją koleżanką jak mężczyzna z kobietą, dowodzi gazeta.

Janka deklaruje, że nie wpisuje się do żadnego obozu politycznego, ale prosi twórców „W sieci”, których obecność na polskim medialnym rynku uważa za nieodzowną, aby pilnowali etyki dziennikarskiej i wartości.

Dobry apel, jak tylko Janina Jankowska potrafi być dobra.

Pamiętam warsztaty radiowe z Nią i troskę z jaką pochylała się nad każdym słowem, które mogło być nieopatrznie ze szkodą dla bohatera reportażu wypowiedziane. Wiem, jaką wagę przykładała do obiektywnego przedstawiania wszystkich stron historii poruszanej w reportażu. Wiem, jak była w tym szczera, zawzięta i prawdziwa. I tylko dlatego wierzę, że na serio wygłosiła ten apel.

Zazdroszczę Jej tej wiary. Wiary, że dziennikarze zdecydowali się na okładkę i artykuł, ponieważ zdekonspirować chcieli dla dobra nas wszystkich kulisy i prawdziwe powody wejścia pani Grodzkiej do polityki.

Autor artykułu być może nie rozmawiał nigdy z osobą transseksualną, nie poznał jak ja miałam kiedyś przyjemność poznać osoby, która od samego początku swego istnienia wie, że Pan Bóg się pomylił. Albo sobie z niej zażartował.

To było wiele już lat temu. Kilka razy jeździłam do Ostrowca Świętokrzyskiego do Pana, powiedzmy, Mariana.

Wyglądał na robotnika. Miał grube ręce i byle jak, źle ostrzyżone gęste włosy. Wychodziły mu spod filcowej czapki z daszkiem, którą zawsze zaciągał głęboko na oczy. Raz tylko spotkał się ze mną w swoim mieszkaniu. Choć nikt w jego okolicy, ani w całym Ostrowcu nie znał jego historii, bał się, że podejrzana będzie taka rozmowa w jego domu.

-Wie Pani, pomyślą że gadamy jak dwie babki. Wolę jak Pani zaprosi mnie do knajpy. Wypijemy piwko, pogadamy- przekonywał.

Nie wykształcił się, nigdy nie znalazł domu. Uciekał. Imał się prostych budowlanych prac. Czasem był stróżem, czasem palaczem. Znał się na ogrodnictwie, dorabiał w sadach i przydomowych posesjach. Zawsze do czasu, gdy wydawało mu się, że ktoś na niego patrzy podejrzanie. Jakby sprawdzał. Jakby nie wierzył, że on to on, Marian ….

Dziewczyną nigdy nie był. Tak zapewniał.

- Śmiać mi się chciało, gdy widziałem się w lustrze.

Do czasu. Do czasu, gdy koleżanki zauważyły, że zawsze chodzi w spodniach, że nie ma różowej sukienki. Do czasu gdy dostał lanie, kiedy spadł z muru, na którym z kolegami zbudowali wieżę wartowniczą.

-Ojciec mnie lał, a matka krzyczała, żebym się nie zadawał z chłopaczyskami. Że dziewczynce nie wypada!

Potem było tylko gorzej. Koledzy już nie chcieli, żeby grał z nimi w piłkę, dziewczyny chyba też nie, ale nawet nie pamięta, tak nie lubił wtedy dziewczyn. Były głośne, piskliwe i głupie. Ciągle gadały i się kłóciły.

-Płakałem. Często dostawałem lanie. Kręcili kółka na czołach na mój widok.

Chrzestna matka kupiła mu czarne lakierki i spódnicę w czerwoną, szkocką kratkę. Musiał założyć. Palił się ze wstydu. Wieczorem uciekł z domu. Zakopał w lesie te babskie  przedmioty. Nie wrócił na noc. Znaleźli go nad ranem. Lanie, krzyki.

-Ale już wiedziałem, że to jakieś nieporozumienie. Że nie jestem dziewczyną. Jeszcze czekałem aż urośnie mi siusiak, żeby z chłopakami stanąć w zawody kto najdalej nasika od brzegu rzeki. Smarowałem się między nogami, nacierałem pokrzywami, wódką którą kradłem ojcu. Myślałem, że jak będzie bolało to może w nagrodę urośnie mi przyrodzenie. Ale urosły mi tyko piersi. Ściskałem paskiem te cycki do krwi, ale rosły! Gdy pojawiła się krew między nogami, zrobiłem takie rzeczy,  że wylądowałem w szpitalu. Na kilka tygodni.

Miał szczęście. W szpitalu na jego problemie poznała się młody lekarz.

Jestem mężczyzną. Ale do swojej wsi nad morzem nigdy nie zaglądam. Nie byłem na pogrzebie ojca. Nie znam bratanków. Uciekam. Ale skóra już nie pali. Lubię swój wygląd. Jakbym się nie bał ludzi, spałbym spokojnie. Zawsze byłem mężczyzną, tylko niepotrzebna była ta pomyłka.

Wracając do tygodnika „W sieci”. Otóż, jeśli nawet jego szefowie nie znają żadnego pana Mariana osobiście, to jako dziennikarze powinni mieć choć podstawową wiedzę, że transseksualizacja to nie kilkudniowy proces.  Nie wystarczy przyjść do lekarza i powiedzieć: chyba nie jestem chłopem, panie doktorze. Powinni do licha słyszeć przynajmniej, że uwięzienie nie w swoim ciele to straszne męczarnie, strach i ból prawie fizyczny. A jeśli tak to nikt, a dziennikarze zwłaszcza, nie mają prawa forować ocen i poglądów, ot tak sobie.

Szefowie „W sieci” oczywiście wiedzą o tym. To nie była wpadka dziennikarska, ale świadome działanie. Niewybaczalne. Takie, którego Janka Jankowska nigdy, przenigdy w życiu nie darowałaby swoim reportażystom radiowym. Nie powinna też darować Karnowskim, którzy udowodnili, że nie w głowie im pilnowanie etyki dziennikarskiej i wartości. Walczą o „czytelnictwo” i kliknięcia, o palmę pierwszeństwa w ilości cytatów i komentarzy. Nie ważne jakimi metodami.

Chyba, że mój bohater pan Marian, przeszedł przez tamto piekło, bo chciał mieć o sobie reportaż? Chyba, że to możliwe?

Komentarze

Lubię to Twoje pisanie. Tematy masz ciekawe, opisujesz adekwatnie. Miło się czegoś nowego dowiedzieć, poznać perspektywy i punkty odniesień. Jestem zaskoczona samą sobą, bo nigdy się nie podejrzewałam o takie reportażowe zainteresowania. A może to kwestia reportażysty? :) Pzdr.

Dziewczyno, piszesz o życiu. Więc zapewniam Cię, że masz reportażwe zainteresowania. Reportaż, oznacza  podejście bardzo blisko do człowieka. A TY opisując dzien, wydarzenie, myśl, właśnie podchodzisz blisko. Pozdrawiam Cię serdecznie
blogerzy blogosfera blogowanie blog w gazecie Boniecki Bóg cesarka na życzenie chleb choinka chłopak Ciocia Conchita Córka debata Depresja dieta Dla obcych dla siebie Dominika Wielowiejska Donald Dziecko dziennikarz dziewczyny gej Grodzka gwałt gwiazdka góry Imieniny ja kabaret Kamiński kandydat kocha lubi szanuje lekarze lewica ludzie macierzyństwo Mamusia Matka Polka matura media minister Misiu miłość Młoda mama Ona Orkiestra orzesz Ty ka mać pacjent państwo PiS piwo PO podróż podsumowanie Polityka Polska Lwów Prasa premier premiera prezes prezydent przychodnia przyrzeczenie Przystojny psychiatra Radio Radio prezes skarbówka Referendum reportaż Rosja sarna sejm seniorka seniorka kocham wnuk staroświecka sylwester syn słoneczni chłopcy słońce teatr Telewizja terapia tomograf trzep sobie TVP uczuleni Wałęsa wino więzienie wojewoda W sieci wybory wypadek zabawa zarobki zdrowie śmierć światełka święta

Ostatnie komentarze