Pacjentowi już nic nie zagraża

- Pacjentowi już w tym momencie nie zagraża niebezpieczeństwo . Udar był niewielki. Wchłania się. Teraz trzeba uważać, rehabilitować. Troszkę mamy zalegania, przepisałam antybiotyk. Potrzebna będzie wizyta u internisty, nogi puchną, więc pewnie u naczyniowca też. No i oczywiście u neurologa. Acha, dobrze byłoby sprawdzić nerki u nefrologa. Potrzebny będzie tomograf głowy w ciągu dwóch tygodni, a od jutra intensywna rehabilitacja. To ja dziękuję. Wypiszemy pacjentkę około 12-tej. Odwiezie Mamę pogotowie? - Dlaczego? - Jak to? Bo jeszcze nie chodzi. - Nic Pani nie mówiła. Myślałam, że macie Państwo samochód. Proszę iść do sekretariatu. Złożyć zamówienie na karetkę i czekać. A rehabilitacja? No, trzeba znaleźć przychodnię. A kiedy wizyta? Kiedy pani zrejestruje. Gdzie zarejestrować?

No, gdzie pani chce. Pacjent ma wybór. Uprzedzam tylko. Trudno będzie z terminami. Lekarka nie ma asystenta, który mógłby ją zastąpić w takiej rozmowie.

A ja mam jeszcze 100 pytań, tylko zapomniałam, gdy tak stoję za jej pochylonymi nad biurkiem plecami. Lekarka nie przestaje pisać, czuję się niekomfortowo. Jest mi niewygodnie

i już całkiem tracę rezon. Lekarkę wzywają do chorego. Koniec rozmowy. No, trudno. Muszę się ogarnąć, zacząć działać. W końcu mam samochód, znajomych, Internet,

i zaprzyjaźnioną lekarkę piętro wyżej. Wracam na salę i spoglądam na córkę tej pacjentki spod okna. Tę w czapce na głowie. Jej mama cały wczorajszy wieczór wstawała, krzyczała, wstawała i krzyczała rzeczy niestworzone grożąc swojemu nieżyjącemu od lat mężowi.

Nie pomagały pasy niebieskie na przegubach, dowiercone do szpitalnego łóżka. Nic nie pomagało. Wołała pić, a jej jedyna, bardzo dorosła córka w grubej czapce mimo wysokiej temperatury w szpitalnym, niewietrzonym pokoju, nie mogła zdecydować się czy może zagotować wodę do picia na herbatę dla matki i dla siebie.

Czajnik stoi w pokoju pielęgniarek, a ona nie miała zgody, aby tam wejść i nie wiedziała od kogo może taką zgodę uzyskać. Nie pomogły tłumaczenia, że wszyscy pacjenci z tego czajnika korzystają. Stała z kubeczkiem, do którego wcześniej wsypała łyżeczkę liściastej herbaty, którą przywiozła w tekturowej puszce po kawie ince i patrzyła na krzyczącą matkę

i kolejny raz zapytała mnie skąd mam przegotowaną wodę. Wzięłam ten jej kubek, przyniosłam wody, trochę z litości, a trochę bo miałam już dość, ale ona i tak nie miała pewności czy postąpiła słusznie. W końcu to nie jej czajnik. Ani prąd. Gdy załatwiałam najpierw wizytę domową, potem gabinetową, pampersy i grupę inwalidzką, tomograf, prześwietlenie,

a wcześniej pogotowie, rehabilitację, myślałam o kobiecie w nieokreślonym wieku i w grubej czapce na głowie.

Czy ona też już wszystko załatwiła dla swojej mamy?

blogerzy blogosfera blogowanie blog w gazecie Boniecki Bóg cesarka na życzenie chleb choinka chłopak Ciocia Conchita Córka debata Depresja dieta Dla obcych dla siebie Dominika Wielowiejska Donald Dziecko dziennikarz dziewczyny gej Grodzka gwałt gwiazdka góry Imieniny ja kabaret Kamiński kandydat kocha lubi szanuje lekarze lewica ludzie macierzyństwo Mamusia Matka Polka matura media minister Misiu miłość Młoda mama Ona Orkiestra orzesz Ty ka mać pacjent państwo PiS piwo PO podróż podsumowanie Polityka Polska Lwów Prasa premier premiera prezes prezydent przychodnia przyrzeczenie Przystojny psychiatra Radio Radio prezes skarbówka Referendum reportaż Rosja sarna sejm seniorka seniorka kocham wnuk staroświecka sylwester syn słoneczni chłopcy słońce teatr Telewizja terapia tomograf trzep sobie TVP uczuleni Wałęsa wino więzienie wojewoda W sieci wybory wypadek zabawa zarobki zdrowie śmierć światełka święta

Ostatnie komentarze