Do młodych Mam!

Całkiem już odchowałaś.  Przecież o tym  marzyłaś. Przecież już nie smarkają, nie pchają łapek do gorącego, nie wyrastają z ubrań co dwa tygodnie. Skończyły się wreszcie anginy, antybiotyki, domowe wizyty lekarzy którzy na dodatek  zauważyli,  że coś z bioderkami, jakby nierówne, skręcz, czy coś.
Centrum Zdrowia Matki Polki  po lewej jak jedziesz do Gdańska, nic  Cię już nie obchodzi. Serce się nie ściska.  Leżą jeszcze liście.  Jak to  w listopadzie. Miło było tak trzymać za ciepłą rączkę,  pociągać lekko do siebie, grzebać w tych liściach i tak się wlec, gdy już odebrałaś z przedszkola.
Tamte wakacje na campingu. Zbyt rano budziło słońce, zbyt późno w innych domkach wczasowicze kładli  się do snu. Byłaś więc jak zwykle  niewyspana. Książki nie dokończyłaś, bo jak dokończyć, kiedy oka nie spuścisz,  bo wszędzie woda.
Koło liceum nie da się dziś przejechać, tyle samochodów. Pamiętasz jak kiedyś zaparkowałaś na trawie i potem przyszedł mandat? O,  tam, po lewej. Nie było czasu szukać innego miejsca. Wychowawczyni nie znosiła  gdy ktoś spóźnił się na wywiadówkę. No i trzeba było porozmawiać o tej matmie. Że trzeba się wziąć do nauki.
A teraz nie. Się odpoczywa. Się łazi gdzie się chce. Nie musisz gotować jak nie  chcesz. Bo nie musisz. Nie musi być zawsze świeżego chleba i bananów. Zawsze! Bo wreszcie ważne , że Ty  bananów nie lubisz, a stary chleb lepszy jest od świeżego.   Aż nie sposób opisać tej nagłej wolności. Tylko sumienie czasem  wyje głosem Twojego psa.  Tylko tyle.  I tylko czekasz  na telefon. Na informację.
Sprawdzasz dlaczego nie działa  Skype  Aha, działa?  Aha!
Wyobrażasz sobie Ich  przyszłość, liczysz swoje lata i Ich.  Ile jeszcze razem. Musisz zdążyć,  bo tyle jeszcze masz do zrobienia. Wyobrażasz sobie wielką kiedyś Ich  rodzinę. Bo pragniesz, żeby zostali rodzicami. Ale po drodze tyle jeszcze wyborów przed nimi. I ludzi tyle na Ich drodze.  I spraw. I pułapek.
A mówili: małe dzieci mały kłopot. Nie wierzyłaś. Brednie!  Tak się wtedy myślało i marzyło żeby tylko wyrwać ze snu więcej niż okrawek, żeby dokończyć artykuł ze zrozumieniem, żeby  skończył się ten harmider i żeby spokojnie napić się wina.
Spokojnie. Tylko spokojnie…

Komentarze

Bardzo trafny tekst !!! Córka zafundowała nam ostatnio weekendowy wypad do szpitala, stres i niewyspanie było już w cenie. Mimo wszystko jestem szczęśliwa, że jest i że mam z kim przeżywać życie. Zmęczenie, martwienie, wybieganie w przyszłość to jedno, ale zachwyt jak dziecko się rozwija, ciepło jakie daje na co dzień jest nieporównywalne do strat... Także dziękuję !!!

Zagłosuję na bank. Patrz, że na podobne spostrzeżenia wpadłyśmy nie znając się. W podobnym czasie. Oby się udało nazbierać głosów :)

Z tym blogowaniem, to dodatkowo jest tak, że nagle człowiek znajduje pokrewną duszę. Bo okazuje sie że ktoś tak samo myśli, podobnie przeżywa. To jets fajne. Jeśli chodzi o konkurs, to oczywiście że nie uzbieram tylu głosów, aby móc zaistnieć, ale nie szkodzi. Niewiele osob udostępnia, wysyła. Trudno. W każdym razie dziękuje Ci barzdo za głos i  za to ze sie odzywasz. pozdrawiam
blogerzy blogosfera blogowanie blog w gazecie Boniecki Bóg cesarka na życzenie chleb choinka chłopak Ciocia Conchita Córka debata Depresja dieta Dla obcych dla siebie Dominika Wielowiejska Donald Dziecko dziennikarz dziewczyny gej Grodzka gwałt gwiazdka góry Imieniny ja kabaret Kamiński kandydat kocha lubi szanuje lekarze lewica ludzie macierzyństwo Mamusia Matka Polka matura media minister Misiu miłość Młoda mama Ona Orkiestra orzesz Ty ka mać pacjent państwo PiS piwo PO podróż podsumowanie Polityka Polska Lwów Prasa premier premiera prezes prezydent przychodnia przyrzeczenie Przystojny psychiatra Radio Radio prezes skarbówka Referendum reportaż Rosja sarna sejm seniorka seniorka kocham wnuk staroświecka sylwester syn słoneczni chłopcy słońce teatr Telewizja terapia tomograf trzep sobie TVP uczuleni Wałęsa wino więzienie wojewoda W sieci wybory wypadek zabawa zarobki zdrowie śmierć światełka święta

Ostatnie komentarze