Jesteśmy z Polski

W zasadzie mogłabym już nie pisać. W zasadzie to nawet już postanowione. Było. Gdy byliśmy we Lwowie podszedł do naszego stolika wystawionego przed pijalnią wiśniówek różnych, starszy człowiek. Myślałam, że po pieniądze, a może też się chce napić. Zimno, a wiśnióweczka podgrzewana. - Z Polski jesteście- zagadał retorycznie raczej. Mówił chyba bardziej po rosyjsku niż po ukraińsku. Mówił o tym, że Polska to wspaniały kraj z dobrymi ludźmi.

I że tęskni bardzo i że synowie mówią płynnie po polsku. -To dlaczego Pan nie mówi? - Nie wszystko pamiętam, a nie chcę kaleczyć tego pięknego języka- odpowiedział. Przywołuję ten obrazek zawsze gdy czytam teksty w których szyk zdań, składnia i pospolite błędy wprawiają mnie w osłupienie.

Czyli często. -Jak oni piszą- mówię czasem do koleżanek, a one mówią – ale o co chodzi? Bo sposób wyrażania swoich myśli poprzez słowo pisane, pełen rażących błędów, nie robi już wrażenia w odbiorze publicznym. -Mi się wydaje- mówi dziennikarz, a drugi uzasadnia, że w cudzysłowiu można się z czymś tam zgodzić. Można by, ale mnie zęby bolą gdy około pięć dzieci pojechało na kolonie, a potem jeszcze bardziej bolą, gdy znowu ktoś pyta- ale o co chodzi? Nie pojechało?

Więc jeśli to nie ma znaczenia jak się pisze, to po co pisać w ogóle? Myśleć o tym, że zajmuję czytelnikowi czas, więc on zasługuje żeby było zgodnie z regułami,

w sposób przemyślany, bez błędów i przede wszystkim po coś. W zasadzie więc mogłabym już nie pisać. Przyznać się do porażki, bo przestaje się chcieć, gdy nikogo to nie obchodzi. Ale wtedy gdzie opowiem swoje wspomnienie wzruszonego, starszego pana, który wierzy, że piękna nasza Polska cała?

Komentarze

Mnie to obchodzi. :)

Dziękuję. To jesteśmy już dwie. No i moja przyjaciółka! Pozdrawiam serdecznie.

Dopiero teraz znalazłem ten tekst. Będąc we Lwowie często spotykam się z podobnymi sytuacjami, ja do nich po polsku oni odpowiadają po ukraińsku i się dogadujemy. Najczęściej znają nasz język i wszystko rozumieją ale przez szacunek do naszego języka nie chcą go "kaleczyć". I między innymi dlatego bardzo lubię i szanuję normalnych Ukraińców, a szczególnie Lwowiaków.

Też lubię i szanuje, ale nie mogę już znieść tej upiornej granicy. 9 godzin stania, to za dużo na moją wytrzymałość. Co z tym zrobić? Pozdrawiam serdecznie
blogerzy blogosfera blogowanie blog w gazecie Boniecki Bóg cesarka na życzenie chleb choinka chłopak Ciocia Conchita Córka debata Depresja dieta Dla obcych dla siebie Dominika Wielowiejska Donald Dziecko dziennikarz dziewczyny gej Grodzka gwałt gwiazdka góry Imieniny ja kabaret Kamiński kandydat kocha lubi szanuje lekarze lewica ludzie macierzyństwo Mamusia Matka Polka matura media minister Misiu miłość Młoda mama Ona Orkiestra orzesz Ty ka mać pacjent państwo PiS piwo PO podróż podsumowanie Polityka Polska Lwów Prasa premier premiera prezes prezydent przychodnia przyrzeczenie Przystojny psychiatra Radio Radio prezes skarbówka Referendum reportaż Rosja sarna sejm seniorka seniorka kocham wnuk staroświecka sylwester syn słoneczni chłopcy słońce teatr Telewizja terapia tomograf trzep sobie TVP uczuleni Wałęsa wino więzienie wojewoda W sieci wybory wypadek zabawa zarobki zdrowie śmierć światełka święta

Ostatnie komentarze