Media narodowe a nie publiczne

Wróciłam na bloga komentarzem powyborczym, pozostanę więc w tym klimacie. Tym bardziej, że czasy politycznie nadeszły niezwykle ciekawe i pisać na pewno będzie o czym. 
W rękach Jarosława Kaczyńskiego jest wszystko. Nawet sam Antoni Macierewicz, co tu dużo mówić zakała naszego życia politycznego, wyhamuje jak prezes tego sobie zażyczy. Prezes jest politykiem wyższego wymiaru, udowodnił teraz, że również wyższej skuteczności, więc wydawałoby się, że gdy tylko będzie chciał spokoju, będziemy go mieli.
Ale paradoksalnie, jeśli nawet chciałby prezes spokoju, zmuszony będzie powracać do wątków smoleńskich, mgły, pomnika, krzyży w kościele, par niemieszanych. Będzie musiał,
bo to będzie zasłona dymna dla obietnic tak sowicie składanych przed wyborami. A wtedy zamiast spokoju będą emocje rozpalane żywym ogniem przez niespełnione ambicje, odwety, będą pyskówki.

Co więc zrobi prezes?

Wiele zależeć będzie od mediów. Ale to kolejna zagadka, jakie będą te media. Jest kilka przymiarek: ministerstwo kultury a nie KRRiTV będzie sprawować zarząd nad telewizją
i radiem publicznym, telewizja ma być narodowa a nie publiczna. Ale to zmiany bez znaczenia. Nie spowodują też, że telewizja stanie się oazą intelektualnych treści, które będą wzbogacać nasze umysły, rozpalać ambicje intelektualne i ciekawość historyczną. Sprawy poszły za daleko. Telewizja rządzi się słupkami oglądalności, zleceniami reklamodawców

i parszywie niskimi gustami telewidzów. Telewidz chce igrzysk. Chce widzieć swoje gwiazdy, boskie piosenkarki i aktorki, boskich facetów w różowych spodenkach, nie chce pogłębionej informacji. Nie obchodzi go świat, Bliski Wschód, ani bieda w Republice Konga. Ze spraw międzynarodowych to widz chce co najwyżej mieć pewność, że brudni emigranci tu nie dotrą. Chodzi więc jedynie o to, czy prezes , jak wszyscy poprzednicy który mieli władzę sięgnie bez pardonu, dla swoich korzyści po media publiczne. Prób odpolitycznienia mediów i narzucenia im rzeczywistego programu realizacji misji było bardzo wiele. Żadna się nie udała. Oczywiście dlatego, że nikomu na tym nie zależało żeby się udała, bo każda kolejna ekipa chciała mieć swoich prezesów do których można było zgłosić zażalenie na zbyt małą ilość informacji o rządzących. Oprócz Unii Wolności, nie znam ekipy która bez względu na to co mówiła, nie urzeczywistniałaby w praktyce obsadzania stanowisk prezesów radia i telewizji swoimi ludźmi. Tak jest do dzisiaj. Wszyscy o tym wiedzą i traktują, ze mną włącznie, jako normę w obszarze tych nienormalnych polskich połączeń polityczno- medialnych. Jeśli media będą inne niż dotychczas, bo już nie PO, PSL i Ordynackiej, tylko będą pisowskie, to da się otumanić wczorajszych wyborców, że sprawy wagi państwowej, honorowej, światopoglądowej, kościelnej, historycznej
są najważniejsze i nimi teraz musimy się zająć, a nie pieniędzmi na dzieci, weryfikacją czasu przechodzenia na emeryturę, słabnącą Unią Europejską, niskimi zarobkami, nierentownymi kopalniami. Pobujamy się więc trochę, pokłócimy o Lisa Tomasza, jakby to on był symbolem zmian wszelkich i minie trochę czasu. Jak szybko nastąpi kolejny okres rozliczania tego nie wiem.

Wolę więc marzyć, że stanie się cud. Że prezes złagodniał. I że się zmienił. Że na państwie zależy mu bardziej niż na partii. Na jej wiecznym trwaniu
i świetnym wyborczym wyniku. Wtedy wymiga się od wielu wyborczych obietnic i weźmie się do wskazywania kompetentnych ludzi do rządzenia tym partyjnym, zmęczonym , pełnym nierówności krajem. Choć na pewno krajem nie w ruinie, z bardzo dobrymi wynikami makro i jednymi z najgorszych w Europie wynikami mikro. Co doskonale odczuwają puchnący od oszczędności przedsiębiorcy i biedujący z powodu niskich płac pracownicy. Wtedy prezes całej energii nie zużyłby na odwet i usadowienie swoich w mediach, swoich w zarządach, radach nadzorczych, spółkach, urzędach, zusach, krusach, agencjach, lecz oddzieliłby ziarno od plew i rozpoczął wielką misję odchodzenia od systemu państwa partyjnego. I to byłby odczuwalny przez wszystkich początek nowej jakości. Nowej Polski.

Ale mnie się tak czasami bajdurzy. Wczesnym popołudniem. Jesienią.

Komentarze

Na jawie będzie PRL PiS. Pozdrawiam!

A wiesz co mówią o marzeniach..? Ja staram się być cierpliwa i to przeczekać, ale to bardzo trudne
blogerzy blogosfera blogowanie blog w gazecie Boniecki Bóg cesarka na życzenie chleb choinka chłopak Ciocia Conchita Córka debata Depresja dieta Dla obcych dla siebie Dominika Wielowiejska Donald Dziecko dziennikarz dziewczyny gej Grodzka gwałt gwiazdka góry Imieniny ja kabaret Kamiński kandydat kocha lubi szanuje lekarze lewica ludzie macierzyństwo Mamusia Matka Polka matura media minister Misiu miłość Młoda mama Ona Orkiestra orzesz Ty ka mać pacjent państwo PiS piwo PO podróż podsumowanie Polityka Polska Lwów Prasa premier premiera prezes prezydent przychodnia przyrzeczenie Przystojny psychiatra Radio Radio prezes skarbówka Referendum reportaż Rosja sarna sejm seniorka seniorka kocham wnuk staroświecka sylwester syn słoneczni chłopcy słońce teatr Telewizja terapia tomograf trzep sobie TVP uczuleni Wałęsa wino więzienie wojewoda W sieci wybory wypadek zabawa zarobki zdrowie śmierć światełka święta

Ostatnie komentarze