Ona i On

Kolejka  w przychodni. Dość długa. Ale okienek kilka, idzie szybko. Nawet nie zdążyliśmy ponarzekać. Raz, raz. Przede mną para. Może brat z siostrą. Może mąż z żoną. Nie wiadomo. Podobni ale bywa przecież, że pies upodabnia się do właściciela, co dopiero małżonkowie nawzajem. Niewysocy, chudzi. Z siatkami w kratę, z czymś w środku zapakowanym w czaro-białe gazety. Ubrani w second-handach nie dlatego , że tam można znaleźć coś oryginalnego. Ona z pochyloną trwale w bok głową i usztywnionymi kolanami swoich nienaturalnie iksowatych nóg.
On zdejmuje czapkę z głowy i rozgląda się niepewnie. Ona krok za nim i tak uwieszona  jego ramienia. Kolejka idzie rach, ciach, ani się nie zorientowali. Za ladą (stolikiem, podwyższeniem, postumentem?) ruda, młoda o pięknie zarysowanych brwiach i nie wiadomo jakich ustach bo od połowy nosa cała jest za białą ladą. Oni są niscy, do tego  skuleni, bo za szybko ta kolejka rach, ciach, ani namówić się nie zdążyli. Stoją więc  i patrzą. Widzą  tylko te piękne oczy.  Ciemne, orzechowe, metaliczne,  wielkie.    Cisza przy naszym okienku gwiżdże złowrogo.
-Chodź Basiu powiedz, zmitygował się nareszcie  On i lekko pcha kobietę przed siebie. Widać jak wielkie oczy tracą cierpliwość.
-Do doktora neurologa  zapisać się chcemy
- Do neurologa we wrześniu! Zapisy we wrześniu!
Stoją, nic nie rozumieją. Może nie usłyszeli przez tę ladę. A my kolejkowicze, jak to kolejkowicze, już łby spuszczamy jak wkurzone żubry,  pomrukując przestępujemy z nogi na nogę.  Ruda przenosi wzrok  z niej na niego. Chłop, wiadomo, pewnie  inteligentniejszy więc powtarza:
Przyjechać i zapisać się we wrześniu!
- I już  przenosi wzrok na następną w kolejce. Matkę z dzieckiem na rękach w czerwonej czapeczce.
On objął Basię ramieniem za szyję i delikatnie popycha w kierunku wyjścia. Ona powtarza:
-we  wrześniu, we wrześniu-
Pani z dzieckiem ni to do mnie ni do siebie:
-a to zapisy od września dopiero?-
Ruda recepcjonistka, bo chyba to recepcjonistka jest, nie zaprzecza. Nie potwierdza i nie zaprzecza. Zmęczona jest po prostu. Pani z dzieckiem krzyczy w kierunku  wyjścia.
Proszę Pana! Trzeba przyjść we wrześniu. Wtedy będzie można się zapisać do neurologa!
On sprawdził czy to do niego, ściągnął czapkę z daszkiem i  przekrzykując harmider zdeterminowanych, cokolwiek by to znaczyło w tej sytuacji pacjentów, odpowiedział:
- Dziękuję pani bardzo-
Po czym przeniósł wzrok na Rudą i dodał:
-Pani też dziękuje bardzo-
Brązowe oczy zamigotały I pewnie do dzisiaj nie wiedzą: Jaja  se ten stary w tej czapce z tym dziękowaniem robi, czy co?

Komentarze

Dwoje zagubionych, "niedzisiejszych" ludzi, których "rude recepcjonistki" traktują prawie jak powietrze. Ilu im podobnych jest wśród nas? Obawiam się, że wcale nie tak mało.

Nie ogarniam świata - R. Kapuściński.

Nizastąpiony cytat. Gratuluję z całego serca sukcesu Oli.

Dziękujemy bardzo!
blogerzy blogosfera blogowanie blog w gazecie Boniecki Bóg cesarka na życzenie chleb choinka chłopak Ciocia Conchita Córka debata Depresja dieta Dla obcych dla siebie Dominika Wielowiejska Donald Dziecko dziennikarz dziewczyny gej Grodzka gwałt gwiazdka góry Imieniny ja kabaret Kamiński kandydat kocha lubi szanuje lekarze lewica ludzie macierzyństwo Mamusia Matka Polka matura media minister Misiu miłość Młoda mama Ona Orkiestra orzesz Ty ka mać pacjent państwo PiS piwo PO podróż podsumowanie Polityka Polska Lwów Prasa premier premiera prezes prezydent przychodnia przyrzeczenie Przystojny psychiatra Radio Radio prezes skarbówka Referendum reportaż Rosja sarna sejm seniorka seniorka kocham wnuk staroświecka sylwester syn słoneczni chłopcy słońce teatr Telewizja terapia tomograf trzep sobie TVP uczuleni Wałęsa wino więzienie wojewoda W sieci wybory wypadek zabawa zarobki zdrowie śmierć światełka święta

Ostatnie komentarze