Bez bólu, czyli cesarki na życzenie

Zastanawiałam się przez chwilę, czy przedstawiać swój punkt widzenia na proceder wykonywania cesarskiego cięcia na życzenie. Ostra krytyka spotkała mnie kiedyś, gdy napisałam, że współczesne matki mają wygodniejsze życie od tych, których macierzyństwo przypadło na tetrowe pieluchy, trzymiesięczne urlopy macierzyńskie, braki w sklepach, dziury w chodnikach (świetnie się spacerowało z pociechą w wózku), że o podjazdach nie wspomnę.

Wtedy spadła na mnie fala oburzenia, że nie rozumiem braku miejsc w żłobkach, przedszkolach, zachowań pracodawców i wyrzeczeń młodej kobiety, która zamiast wymarzonej kariery, zdecydowała się na urodzenie dziecka.

Na dodatek z moich obserwacji i rozmów wynika, że nawet program 500 plus, niesprawiedliwy z punktu widzenia matek jedynaków i matek dzieci które studiują ( jestem tym wkurzonym przypadkiem) nie uświadomił współczesnym, młodym kobietom, że nie mają tak źle, w porównaniu z latami osiemdziesiątymi na przykład, pełnymi szarości i półek z octem, czy dziewięćdziesiątymi i ich hiperinflacją, która powodowała, że były matki, które prały pieluchy jednorazowe (sic), aby trochę zaoszczędzić!

Ale w końcu pomyślałam, że obowiązuje mnie tylko jedna zasada. Nie kłamać i nie pisać wbrew sobie, pod publiczkę. Kto chce przeczyta, kto inny nie.

I to dość naturalna kolej rzeczy.

Tak więc wracam do cesarek na życzenie. Bo drodzy Czytelnicy, z opublikowanych ostatnio statystyk wynika, że życzy sobie ich prawie połowa spodziewających się potomstwa. W Europie w tej statystyce przodujemy!

Miałam najpierw jedną. Rodziłam 11 godzin. Potem zemdlałam z bólu. Dziecko ani drgnęło. Przeżyłam coś na kształt życia po życiu. Więc z drugim wiedziałam, że nie ma zgody na cesarkę. Bo to oznacza dochodzenie do siebie nie dwa dni, tylko dwa tygodnie. Rozetną fałdy brzuszne, potem macicę i będzie się goić jeszcze wtedy, kiedy dziewczyny które ze mną rodziły, chwalić się będą swoimi maleństwami na spacerze w parku, gdy ja dogorywać będę w łóżku. Będą wstawały do swoich maleństw, a ja będę kwilić, bo bolący brzuch nie pozwoli utrzymać maluszka na rękach.

Wiedziałam, że cesarka, to narażenie życia dziecka i mojego, prawie trzykrotnie większe niż przypadku porodu naturalnego. No i ta chęć usłyszenia pierwszego krzyku dziecka. Przy pierwszym nie słyszałam, bo byłam przecież w trakcie poważnej operacji. I ta pieprzona laktacja. Po operacji, zdarza się, że kilka dni nie masz pokarmu, bo…jesteś po operacji. Poważnej. Boli Cię. Twoja głowa jest zajęta bólem. A pokarm bierze się z twojej GŁOWY, Twojego myślenia o karmieniu piersią. Więc jak?

A potem jeszcze te blizny na skórze, bliznowce nawet. Kostium kąpielowy z wysokimi majtkami, żeby nie było widać poprzecznej blizny. W życiu! Nie udało się. Ale to moja sprawa. A teraz czytam, że młode kobiety planują cesarkę, bo nie chcą bólu, cierpienia. Chcą szybko przerzucić maleństwo z brzucha na ten właściwy świat. Nie poczekają na opinię lekarza, bo ona się nie liczy.

Zresztą, na prywatnej wizycie zapłaciły już lekarzowi za cesarkę . Ten wykona ją w publicznym szpitalu, ale to już zupełnie inny temat. Chcą rodzić po ludzku, bez świadomości, bólu, narażania się na jęki swoje i rozkazy położnej.

Przyj, no przyj, już główkę widać. Po co to? Takie to niewspółczesne.

Skąd się te żałosne postawy współczesnych matek biorą? Wiadomo, że nie wiem. Ale jak nie wiem, to wiem na pewno, że Polki i Polacy za mało czytają i za mało myślą. Na przykład o ostatnich badaniach, które każą naukowcom prowadzić dalsze doświadczenia w kierunku wiązania przyczyn alergii u dzieci z cesarskimi cięciami.

blogerzy blogosfera blogowanie blog w gazecie Boniecki Bóg cesarka na życzenie chleb choinka chłopak Ciocia Conchita Córka debata Depresja dieta Dla obcych dla siebie Dominika Wielowiejska Donald Dziecko dziennikarz dziewczyny gej Grodzka gwałt gwiazdka góry Imieniny ja kabaret Kamiński kandydat kocha lubi szanuje lekarze lewica ludzie macierzyństwo Mamusia Matka Polka matura media minister Misiu miłość Młoda mama Ona Orkiestra orzesz Ty ka mać pacjent państwo PiS piwo PO podróż podsumowanie Polityka Polska Lwów Prasa premier premiera prezes prezydent przychodnia przyrzeczenie Przystojny psychiatra Radio Radio prezes skarbówka Referendum reportaż Rosja sarna sejm seniorka seniorka kocham wnuk staroświecka sylwester syn słoneczni chłopcy słońce teatr Telewizja terapia tomograf trzep sobie TVP uczuleni Wałęsa wino więzienie wojewoda W sieci wybory wypadek zabawa zarobki zdrowie śmierć światełka święta

Ostatnie komentarze