Nie wiem na ile Wam starczy cierpliwości, aby zaglądać na tego bloga, skoro tak rzadko piszę. Ale szanuję czytelników i kiedy niezbyt dużo mam do powiedzenia, po prostu  milczę. Czasem wydaje się, że wszystko o czym człowiek myśli, zostało już powiedziane w różnych programach, dyskusjach, w różnych konfiguracjach przetworzone. Wtedy milczę. Ale czasem trzeba odnieść się do rzeczywistości, zadać pytanie, albo przedstawić kogoś, kogo powinniście znać. Przygotowuję reportaż o Marcie, kimś NIESAMOWITYM, z kogo warto brać przykład. Kogo znać, to zaszczyt. Ale na reportaż trzeba jeszcze zaczekać. Dziś coś zupełnie innego. Stawiam pytanie, czy jestem lewakiem? Cokolwiek by to znaczyło. Bo na lewactwo włściwie nie ma definicji.

Marzena Sobala

Kolejne takie zdarzenie, to nie może być przypadek! Dzisiejszy wypadek limuzyny pani premier, skojarzył mi się z pozycją pana Misiewicza w rządzie. Niedoświadczony, niewykształcony, młody chłopak odbiera honory, odznaczenia. Salutują mu wysocy rangą wojskowi. Kto do tego dopuścił? Kto dopuścił do tego, że kolumna z premier pozwoliła na zderzenie boczne......

Marzena Sobala

Pojawia się i znika….. Kabareciarze teraz mają dobrze. Tematy leżą na ulicy. Nie dosłownie, bo żeby je znaleźć trzeba zerknąć do Internetu, albo kupić gazetę, czy obejrzeć telewizję. Ale tylko tyle. Dawka tematów z których można śmiać się nie dowierzając, że to się dzieje naprawdę, jest nieograniczona.

Marzena Sobala

Profesor Sławomir Cenckiewicz, nie ma dość. Ma idee fiks. Chce zbrukać prezydenta Lecha Wałęsę, odebrać mu wszystkie zasługi, poniżyć i udowodnić najcięższe oskarżenia. Jest przenikniony niekończącą się nienawiścią. Jego postawa nosi znamiona choroby. Cenckiewicz odbiera Wałęsie wszystko. Aż ciężko cytować. Z dumą na swoim FB szkaluje prezydenta „tchórza, sprzedawczyka, kolaboranta, kombinatora, cwaniaczka, bez emapatii, groźnego dla swojej rodziny i swojego kraju”. Nie dostrzega ani jednej względnie dobrej cechy Wałęsy, ani jednego dobrego zachowania, ani jednej zasługi.

Marzena Sobala

Przyklejając wczoraj znaczek Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, poczułam się jak wtedy, gdy przypinałam do bluzki mały opornik. Podekscytowana. Gdy dziewczyna z puszką częstowała mnie ciasteczkami w kształcie serduszka, które w nocy piekła z mamą, przełknęłam łzy wzruszenia. Gdy obywatel krzyczał na dzieciaki stojące przy kościele z puszkami, zarzucając im, że na plecach kościoła zbierają na tego złodzieja, wybuchłam.

Marzena Sobala
blogerzy blogosfera blogowanie blog w gazecie Boniecki Bóg cesarka na życzenie chleb choinka chłopak Ciocia Conchita Córka debata Depresja dieta Dla obcych dla siebie Dominika Wielowiejska Donald Dziecko dziennikarz dziewczyny gej Grodzka gwałt gwiazdka góry Imieniny ja kabaret Kamiński kandydat kocha lubi szanuje lekarze lewica ludzie macierzyństwo Mamusia Matka Polka matura media minister Misiu miłość Młoda mama Ona Orkiestra orzesz Ty ka mać pacjent państwo PiS piwo PO podróż podsumowanie Polityka Polska Lwów Prasa premier premiera prezes prezydent przychodnia przyrzeczenie Przystojny psychiatra Radio Radio prezes skarbówka Referendum reportaż Rosja sarna sejm seniorka seniorka kocham wnuk staroświecka sylwester syn słoneczni chłopcy słońce teatr Telewizja terapia tomograf trzep sobie TVP uczuleni Wałęsa wino więzienie wojewoda W sieci wybory wypadek zabawa zarobki zdrowie śmierć światełka święta

Ostatnie komentarze